Komentarz miesiąca » Do lamusa z „Rodziną na swoim”

Do lamusa z „Rodziną na swoim”

Ostatnie dni w obowiązywaniu starych zasad programu RnS skłaniają do refleksji i pierwszych podsumowań. Niedoskonały, bo posiadający wiele wad (z których główną było oderwanie limitu cenowego dla poszczególnych obszarów kraju od cen występujących na tych rynkach) to jednak jest jedynym obecnie programem wspierającym budownictwo i pomagającym w starcie do własnego M.
Mimo, że został wprowadzony w 2007r., to jego największa popularność przypada na lata 2009-2011. Wiąże się to z wprowadzeniem w 2009r. nowego mnożnika (w wys. 1,4) windującego lokalne jednostkowe limity cenowe ogłaszane przez wojewodów. To ułatwiło dostępność do większej puli mieszkań i blisko pięciokrotnie zwiększyło ilość udzielanych, w tym systemie, kredytów. A był to czas zapaści na rynku mieszkaniowym. Banki stroniły od kredytów hipotecznych. Wielu deweloperów nie spało po nocach a Internet i gazety pękały od ofert, także z rynku wtórnego.
Ten program niewątpliwie był wtedy kołem ratunkowym rynku mieszkaniowego. Mimo jego wad przyczynił się do złagodzenia kryzysu i ożywienia tego segmentu.
Kiedy z końcem 2009r. na rynek wrócili kupujący, jego popularność wzrosła jeszcze bardziej: w 2010r. w porównaniu z rokiem poprzednim o prawie 40% a wartościowo prawie o 50%. Wartość dopłat rosła w postępie geometrycznym i w tym właśnie roku rząd postanowił go ograniczyć, gdyż dość mocno drenował finanse państwa. Perypetie z jego ograniczaniem trwały blisko rok, tylko zwiększając jego popularność, bo kto tylko spełniał warunki – chciał się jeszcze na niego „załapać”. Wprowadzane zmiany zakładają bowiem znaczne ograniczenie limitu cenowego nabywanych mieszkań, co w wielu rejonach kraju oznacza całkowity zanik tego programu.
Apogeum popularności RnS przypada na koniec 2010r. i początek 2011, kiedy wzrastające limity cenowe 1m2 lokalu zostały wywindowane ponad poziom segmentu popularnego mieszkań, którym głównie byli zainteresowani beneficjenci tego programu.
Np. w Krakowie, którego ten program przez lata nie rozpieszczał (z uwagi na niedoszacowanie limitu cenowego), u schyłku obowiązywania starych zasad, blisko 40% inwestycji deweloperskich mieściło się ze swoimi średnimi cenami w jego limicie.

Gradacja cenowa średnich cen na inwestycjach deweloperskich w Krakowie
II kwartał 2011r. - w odniesieniu do limitu programu RnS

1Do_lamusa_z_Page_ok

A biorąc pod uwagę, że w droższych krakowskich inwestycjach zdarzały się niewielkie partie mieszkań o cechach, które powodowały znaczne obniżenie ich ceny i tym samym możliwość zakupu w programie RnS, to można śmiało napisać, że na ponad połowie dwustu krakowskich inwestycji deweloperskich można było w schyłkowym okresie kupić mieszkanie w tym programie. Nawet w najdroższych obszarach, choć tam ten wybór był dość ograniczony.

Dostępność inwestycji deweloperskich w programie RnS
na obszarze poszczególnych krakowskich dzielnic

2Do_lamusa_z_Page_ok

Dwie najdroższe krakowskie dzielnice tylko w co 5-tej inwestycji deweloperskiej oferowały średnie ceny poniżej limitu RnS. Na pozostałych było już znacznie lepiej. W Podgórzu większość inwestycji mieściło się w tym limicie, a w Nowej Hucie prawie wszystkie.
Było w czym wybierać. Było………..
Może łatwiej rozstawalibyśmy się z tym programem, gdyby rząd zaoferował coś w zamian ale jak na razie na to się nie zanosi.

Piotr Krochmal

 

 

Wyszukaj rzeczoznawcę






Poznaj nas

Tatiana Korniak Tatiana Korniak
Rzeczoznawca majątkowy, analityk rynku nieruchomości. Analityk Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości MRN.pl. Biegły sądowy z zakresu wyceny nieruchomości oraz (...) »

Partnerzy Instytutu MRN